|
W środę 20 sierpnia, na okoliczność kolejnej odsłony Filmowej Góry gościliśmy u nas niemieckiego reżysera Jurgena Hoppmanna, którego film „Witamy-Wilkommen” został pokazany zielonogórzanom przed projekcjami konkursowymi. Krótkometrażowa produkcja, powstała w związku z konkursem miast europejskich (co jak najbardziej odpowiada profilowi Europejskich Ogrodów Sztuki, w ramach których odbywa się festiwal Filmowa Góra) opowiada o Zgorzelcu-Goerlitz, mieście położonym na styku trzech państw i trzech kultur, mieście na którym historia współczesna odcisnęła głębokie piętno.
Jurgen, mieszkający obecnie w Goerlitz, jak sam mówi chciał przekazać obraz miasta i przede wszystkim ludzi, pozbawiony szowinistycznego filtra, jakim posługują się, co podkreśla Jurgen, niemieccy filmowcy, robiący filmy na konkursy unijne. Stąd też ścisła kooperacja z polską stroną, z filmowcami, muzykami, zdjęcia kręcone po obu stronach miasta, oraz trzy wersje językowe filmu. O pomyśle, produkcji i pozostałych filmach Jurgen opowiadał zebranej publiczności szczegółowo ze sceny. Udało się także połączyć z Edynburgiem, gdzie w ramach współpracy Europejskich Ogrodów Sztuki z prestiżowym festiwalem sztuk niezależnych FRINGE, został pokazany kolejny film Jurgena - „przerażająca produkcja kryminalna” pod tytułem „AstroEuros”. Film podobno został ciepło przyjęty w Edynburgu, nie chcąc jednak zbytnio chwalić produkcji przed jej obejrzeniem (przesłodzona krytyka, jak stwierdził sam Jurgen, to nie dość, że kompletna nuda, to jeszcze zupełnie pozbawiona wiarygodności), powiem tylko, że film będzie można zobaczyć w przyszłą środę w ramach specjalnego pokazu na finał Filmowej Góry, toteż zapraszam wszystkich amatorów fantastyki, astrologii i mrożącej krew w żyłach fikcji... Nie wspomniałam bowiem jeszcze, że Jurgen jest wielkim miłośnikiem astrologii, a na co dzień zajmuje go ArsAstrologica i promowanie astrologii na wszelkie możliwe sposoby (wystawy, konferencje, Jurgen napisał też kilka książek na ten temat, a AstroEuros jest produkcją w pełni inspirowaną właśnie astrologią). Nie wspomniałam także, że oprócz Filmowej Góry, Jurgen miał jeszcze jeden bardzo ważny powód, żeby do nas przyjechać. Otóż matka Jurgena urodziła się w oddalonych o 40km od Zielonej Góry Bojadłach (niegdyś Boyadel, od nazwiska jednego z przodków Jurgena, prawdopodobnie założyciela wsi), gdzie mieszkała do II Wojny Światowej. Przed dwudziestoma laty Jurgenowi udało się odnaleźć akt urodzenia matki, kilka wspomnień dotyczących jej dawnego domu, a nawet ludzi, którzy, pamiętali matkę reżysera. Postanowił więc jeszcze raz wyruszyć do Bojadeł, w małą podróż sentymentalną (choć wielu mieszkańców mogło obawiać się, że z roszczeniami zwrotu majątku...) w poszukiwaniu śladów swojej historii. W towarzystwie zaprzyjaźnionej poetki ze Zgorzelca - Krystyny Myszkowskiej, dokumentującego wyprawę Jacka „Katosa” Katarzyńskiego i jednej z członkiń Kombinatu Kultury (piszącej te słowa), Jurgen odwiedził Bojadła i mieszkańców wsi, poszukując osób, być może starych Niemców, którzy mogliby pamiętać czasy przedwojenne. Niestety, większość Niemców opuściła wieś w czasie II WŚ, a Polacy (a właściwie ich dzieci i wnuki) obecnie zamieszkujący wieś, to repatrianci przybyli na te tereny w 1945 roku...Udało się dotrzeć do kilku leciwych mieszkańców, pamiętających czasy II WŚ a nawet wcześniejsze, jednak Ci, którzy przebywali w Bojadłach za czasów niemieckich, przed 1945, dawno już odeszli... Udało się dotrzeć do kilku starych fotografii, dawno odremontowanych domów i kilku opowieści o Bojadłach z 1945 roku, jednakże niemiecka historia tych terenów po tej stronie Odry milczy... Ożywa czasem kiedy przyjadą dawni niemieccy właściciele gospodarstw, ze swoimi dziećmi, wnukami, jeszcze raz odwiedzić swoje rodzinne strony, które tak, jak dla tysięcy przybyłych tu Zabużan Kresy Wschodnie, stały się ziemią utraconą w historycznej zawierusze. Jurgen należy do tego pokolenia Niemców, które nie zapomniało o historii, ale pogodziło się z nią, dlatego też w rozmowach z mieszkańcami nie brakowało autoironicznych żartów ukazujących Jurgena jako Niemca, który przyjechał odzyskać swój dom. Zresztą reżyser bardzo szybko zjednał sobie sympatię mieszkańców Bojadeł, którzy ciepło i życzliwie przyjęli gościa. Powstał także z tego mały film dokumentujący poszukiwania „ducha” matki Jurgena, który być może kiedyś zobaczymy na ekranie Filmowej Góry. Temat historii indywidualnej wprzężonej w historię ludzkości, jak zresztą stwierdza sam Jurgen, jest niezwykle ciekawym tematem, a problem ziem zachodnich pod tym względem jest specyficzny, choć niestety większość świadków „wielkiej Historii” już odeszło. Pozostaje jednak pamięć, kultura, ślad w języku mieszkańców, zarówno w Bojadłach, Zielonej Górze czy Zgorzelcu i przede wszystkim potrzeba odnalezienia własnych korzeni, które w wirze historii splatają się ponad wszelkimi podziałami... K.D. |